Święta, święta i po...

Data dodania: 28.12.2018 przez Hejter

Święta, święta i po... najgłośniej rozbrzmiewający tekst w wielu Polskich domach. Czym jednak tak naprawdę są święta? Najpopularniejsza opinia brzmi mniej więcej tak: "dużo sprzątania, gotowania, pasterka, kolędy, goście. Ogólnie coroczna monotonia...". Z czego to wynika? Myślę, że chodzi tu o zderzenie dwóch światów. Z jednej strony mamy tradycję, płynącą z dziada pradziada, a z drugiej nowoczesne podejście pokolenia młodzieży. Sam tego doświadczyłem w wigilijny poranek.
Jak wiadomo obowiązuje wtedy post ścisły, ale strasznie korciło mnie, żeby zjeść jabłko. Nie wiedząc czy też wlicza się do rzeczy zakazanych (post jest w mojej rodzinie nadal surowo przestrzegany) zapytałem mamy czy można je zjeść. Odpowiedź mocno zbiła mnie z tropu, bo jak się okazało surowego pod żadnym pozorem nie wolno nawet ugryźć, za to ugotowane można zjeść nawet w całości :) Zaintrygowany drążyłem temat dalej pytając z czego to wynika i tym razem padła wymijająca odpowiedź "bo moja mama mnie tak nauczyła, że wolno tylko rzeczy przetworzone". Naturalnie moja riposta brzmiała, że skoro tak to zjem schabowego, bo kotlet jest przetworzony :D

Odpowiedź mamy nie dawała mi jednak spokoju i zadałem to samo pytanie babci, podczas wigilijnej wieczerzy. Odpowiedź babci była identyczna, że ją tego nauczyła mama. Dlaczego więc trzymamy się suchej "tradycji", którą ktoś wymyślił i nie wiadomo już nawet dlaczego i po co? Post w wigilię, okej, nie najadamy się, żeby można się było spróbować wszystkich 12 wigilijnych potraw, ale dlaczego nie potrafimy dokładnie uargumentować swojego zdania? Co komu zawiniło to jabłko, że tak surowo zabrania się spożywania go w nieprzetworzonej postaci? Czemu nikt nigdy od tych 3 pokoleń wstecz nie zadał sobie pytania, dlaczego w sumie tak wyglądają święta? Za czasów młodości mojej babci jestem w stanie zrozumieć, że dzieci nie miały prawa mieć własnego zdania, ale jako seniorka rodu powinna chyba się kiedyś nad tym zastanowić?

Kolejną sprawą jest Adwent, który przez wielu traktowany jest na równi z Wielkim Postem jako czas zadumy, a moim zdaniem powinno być wręcz przeciwnie. Ten czas powinien być najweselszym okresem w roku. Oczywiście zaraz po Świętach Bożego Narodzenia. Dlaczego radość głównie gości tylko na obrazkach reklamujących co rusz to bardziej wymyślne prezenty pod choinkę? W dzisiejszych czasach ciągłe zmaganie z brakiem czasu jest nieodłącznym elementem życia, dlatego rozumiem, że "święta" pojawiają się w sklepach już 3 listopada, żeby każdy miał CZAS na odpowiednie "przygotowanie" do świąt. Celowo używam cudzysłowia, bo mówimy tu o przygotowaniu fizycznym, prezenty, zakupy itd., a nie przygotowaniu swojej głowy na to fantastyczne wydarzenie jakim jest Narodzenie Pana Jezusa.

Zastanówcie się sami, jak wyglądają Wasze święta. Czy są pełne komercji, pracy i wysiłku, czy jednak są czasem odpoczynku, w którym poświęcamy się rodzinie. Po głębszym przemyśleniu corocznej świątecznej monotonii wiem jedno, ciężko połączyć tradycję "bo tak" z nowoczesnością "a dlaczego?", ale należy o tym rozmawiać. W końcu święta to szczególny czas w roku, więc spędzajcie go tak jak chcecie, a nie tak jak Wam karzą :)

Udostępnij artykuł

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis!

Skomentuj wpis!