Jak to możliwe, że Bogu się chciało?

Data dodania: 02.01.2019 przez Skarpeta

Co roku w okolicach świąt Bożego Narodzenia niezmiennie dziwi mnie jedna kwestia: jak to możliwe, że Bogu się chciało. Urodzić się, z perspektywą że trzeba będzie umrzeć. I leżeć w tym zimnym żłóbku, przy wątpliwie uroczym zapachu spoconych owiec. Z jednej strony być wyczekiwanym przez Izrael, a z drugiej być dla wielu rozczarowaniem – bo nie ma pompy i fajerwerków dla tych wszystkich „ważnych”, przed którymi dobrze byłoby się pokazać. (Ile razy ja czekałam na fajerwerki od Ciebie?)

Szczyt upokorzenia, Jezu, ta stajenka. Wstyd, bo jak się pochwalić przed innymi, że mój Bóg to ten, co był taki poniżony. My byśmy to pewnie inaczej dla Ciebie zaplanowali. Przynajmniej żeby ci trzej królowie nie byli rozczarowani jak przyjadą. Żeby nie opowiadali potem innym jaka tu u nas bieda.

A potem myślę o Miriam. Na prawdę nie chciałabym rodzić w takich warunkach. W najlepszym szpitalu bym się bała – że będzie bolało, że coś lekarz schrzani, że będą komplikacje. A ona w tamtych czasach… Nawet akuszerki nie ma. Jak musiała się wstydzić przed Józefem. A potem przed tymi pasterzami – krzycząca, zmęczona, spocona. We krwi. Upokorzona. Bez makijażu. Prawdziwa.

Ile trzeba było mieć zaufania do Boga, żeby zgodzić się urodzić „nieślubne” dziecko w czasach gdy za to kamienowano? Zaufać, że nie umrze się przy porodzie gdzieś po drodze z Nazaretu do Betlejem. Że facet którego się kocha nie zostawi Cię jak dowie się, że jest jakiś nieplanowany ciężar do poniesienia. Że nie zostanie się samotną matką. Że w najtrudniejszym momencie przybędzie jakiś król z workiem złota, i dzięki temu uciekniesz przed tym, co niewątpliwie chce Cię zniszczyć. Że przeżyjesz, mimo że nie masz kontroli nad tym wszystkim. Bo to ten maluszek zgodził się przyjść na świat żeby umrzeć, ale Ty zaufałaś, więc przeżyjesz. On o to zadbał.

Po ludzku nie do ogarnięcia to wszystko.

Dzięki Jezu, że Ci się chciało. Dzięki Miriam, że zaufałaś.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten wpis!

Skomentuj wpis!